Druga perspektywa to prawda. Kiedyś mówiono, że czas wszystko i wszystkich weryfikuje. Obecnie w jego rolę wcielili się anonimowi internauci. Jeśli firma przedstawi jakiś budynek jako swój, pokaże zdjęcia zrobione w innych miejscach, opisując je jako własna siedzibę - zostanie to bardzo szybko zweryfikowane. W miejsce zamierzonego wizerunku statecznej, wielkiej korporacji wejdzie ogromny kryzys zaufania, który będzie bardzo trudno naprawić. Żyjemy w czasach pełnej otwartości i brak transparentności wizerunku stał się dramatem, prowadzącym często do utraty udziału w rynku, a czasem bankructwa. Niestety wśród właścicieli firm często istnieje pokusa "koloryzowania" wyglądu biura, hali produkcyjnej czy magazynów. Czasem można nawet spotkać zdjęcie modela, które jest podpisane nazwiskiem prezesa czy pracownika. Na szczęście zdarza się to coraz rzadziej.
Trzecia perspektywa to tendencje, które wskazują na większe zaufanie do przedsiębiorstw lokalnych, sąsiedzkich, polskich. Już nie kupujemy tego, co jest standaryzowane dla całego świata. Wielkie korporacje dawno to zauważyły, jak McDonald's wprowadzający "Wieś Maca" z kiełbasą. Firmy lokalne bardzo szybko rosną w siłę właśnie dzięki "sąsiedzkiemu" wizerunkowi. Jako konsumenci chcemy kupować produkty zdrowe, lokalne, których pochodzenie jest znane. A ich właściciel nie wygląda jak Blake Carrington, wyjeżdżający swoim Bentleyem z rezydencji w Konstancinie do biurowca w centrum Warszawy.
Budowany wizerunek przedsiębiorstwa powinien być przede wszystkim spójny i zaplanowany. Zbudowany na strategii marketingowej, dzięki której jest taki sam na stronie internetowej, w mediach społecznościowych czy informacjach prasowych. Firmy powinny budować go konsekwentnie, przez lata, nie zmieniając co roku pozycjonowania. Powinien opierać się na prawdzie, która w dzisiejszych czasach bardzo szybko zostanie zweryfikowana, jak stanowisko Prezesa Zarządu w jednoosobowej działalności gospodarczej.

